tel. 669 700 241

made by Studio Bakłażan
Copyright © Marcin Koszczyński 2017
Nie kradnij, przyjdź lepiej na trening!

tel. 669 700 241
Articles Tagged with: zdrowie
Zrozumieć, to nie to samo, co wiedzieć.

Zrozumieć, to nie to samo, co wiedzieć.

Sedno sprawy znajduje się na pograniczu dwóch słów: „wiem” i „rozumiem”. Moim zdaniem, jeśli wiesz, ale nie praktykujesz, to tak naprawdę nie rozumiesz. Posiadasz jedynie pustą wiedzę, za którą nie idzie żadna mądrość.

Płać i płacz człowiecze
— w dowolnej kolejności  

Każdy z nas ma ciało, każde z tych ciał prędzej czy później odczuje skutki upływającego czasu, chorób cywilizacyjnych, zaniedbań, nawyków życiowych, ale również zdrowej diety i mądrego ruchu. Biznes oparty na naszych ciałach ma więc największy potencjał zarobkowy, a to dlatego, że jest tak powszechny. Ponad 150 mln złotych1 — tyle, my Polacy, wydajemy rocznie na leki homeopatyczne (a nie ma badań klinicznych, które jednoznacznie potwierdziłyby ich skuteczność). A to tylko kolejna gałąź rynku okołozdrowotnego, podobnie jak producenci suplementów diety czy odzieży sportowej, która u podstaw swych założeń ma wygenerować (rzecz jasna!) zysk. Biznes is biznes. Nic więcej, nic mniej. A o tym, że dźwignią handlu jest reklama, uczyliśmy się chyba wszyscy. To właśnie za jej pomocą producenci zdobywają nasze zaufanie, dzięki któremu w dobrej wierze wybieramy promowane przez nich produkty.  

Przysłuchując się przeciętnemu blokowi reklamowemu, dowiemy się, że niezbędne są nam: suple na mniej tłuszczu, specyfik na więcej mięśni, środki na detoks, siwiznę i eliksiry wiecznej erekcji. Na to wszystko coś na zespół niespokojnych nóg, zmęczoną głowę, wątrobę, włosy i coś dla ducha (i) świętego spokoju też się przyda. Hitem sezonu są buty do biegania po trawie dla osób z wysokim cholesterolem i okrutnie niskim IQ.  Na linię! Do startu! Gotowi! Start! i FRU do apteki, Decathlona, czy jakiegokolwiek innego miejsca kultu konsumpcji.

Przykład: Świat nauki wielokrotnie miał do czynienia z obalaniem mitów. Jeden z nich opisany jest w książce „Lek” napisanej przez Jo Marchant. Autorka przywołuje przykład fizjologa sportu, Tima Noakes’a, który postanowił zbadać pewien dogmat lansowany przez lobby przemysłu napojów dla sportowców, jakoby przyjmowanie półtora litra płynów na godzinę podczas biegu było zdrowym zaleceniem. Według jego badań takie ilości spożywanych płynów na godzinę powodowały zatrucie organizmu i były przyczyną tak zwanego załamania podczas wyścigu maratońskiego. Jak można się domyślić, badania prowadzone przez Noaksa, były niewygodne dla producentów napojów dla biegaczy. Oficjalne wytyczne dotyczące biegaczy zostały zmienione dopiero po 2002 roku, kiedy to w maratonie bostońskim 13% biegaczy uległo zatruciu wodnemu, a jeden z nich zmarł. Noakes podsumowuje „Ze starcia z amerykańskim przemysłem napojów dla sportowców przynoszącym miliardy dolarów rocznie wyniosłem taką naukę, że wiedzę medyczną można równie dobrze nagiąć, aby służyła czysto merkantylnym interesom, jak wykorzystać ją ”2

Just do it. Don’t do it! 

Można doszukiwać się tu niedostatku rozumu i braku świadomych decyzji, ale czy oby na pewno przeciętny Kowalski jest wszystkiemu winien, skoro od rana do wieczora, nieustannie wymaga się od niego analizowania tych wszystkich informacji, którymi zalewany jest każdego dnia z telewizora, telefonu, bilbordów na drogach. Przecież nie da się być specjalistą we wszystkim. Czy to go choć w jakimś stopniu usprawiedliwia z tego całego nieporozumienia?

Szum branży fitness (i nie tylko) jest na tyle sugestywny, że bardzo łatwo jest nam znaleźć się w potrzasku. Mądrze przemyślane hasła specjalistów od reklamy robią nam kiełbie we łbie. „Schudnij w trzy dni”, „Pozbądź się tego”, „Zrób tamto na wczoraj”, „Zadbaj o to i pozbądź się tamtego”, (…). Kupujemy pełni zaufania z nadzieją, że decyzje podjęte bez naszego rozeznania, oni podjęli uczciwie no i trafnie.

Wszyscy (bez nielicznych wyjątków) wymagają od nas pośpiechu. W życiu na turbo obrotach łatwiej o akceptację cudzych pomysłów. Nie mamy czasu, a już tym bardziej cierpliwości do podchodzenia z uwagą do każdej atakującej nasz informacji. Permanentnie zasypywani reklamami często podejmujemy decyzję z poziomu trybu autopilot. Tak po prostu jest nam łatwiej. Coś tam niby wiemy, ale nie do końca rozumiemy. Jesteśmy zwyczajnie przebodźcowani.

Producent tabletek na chandrę nie powie nam, abyśmy zwrócili uwagę na higienę snu i regularne zaczęli się ruszać. Firma obuwnicza nie uraczy nas reklamą produktu opatrzoną szczerym hasłem: „Nie biegaj do czasu aż wzmocnisz swoje słabe ciało.”

Zauważcie, do czasu kiedy trudno było o specjalistyczne obuwie do biegania (nie było jeszcze Decathlonu!), amatorów maratonów było nieporównywalnie mniej. Dzisiaj wszyscy biegają, a mało kto ma do tego „zdrowie” (o technicznym przygotowaniu nie wspominając). Mają drogie buty zamiast silnych stóp, profersjonalne apki na telefon zamiast świadomego oddechu.

Zrozumieć, to nie to samo, co wiedzieć.

Nie zapomnę chwili, gdy jeden z moich podopiecznych oznajmił, iż on wcale nie musi rozumieć swojego ciała, bo od tego jestem ja. Broniąc swojego stanowiska, posłużył się przykładem o zepsutym samochodzie. „Panie Marcinie przecież jak psuje się auto, to oddaję je do mechanika”. Otóż nie do końca. Posiadanie ciała to przywilej i dowód życia. Twoje ciało to Ty, a nie ja, a tym bardziej korporacja Reebok.

Sedno sprawy znajduje się na pograniczu dwóch słów: „wiem” i „rozumiem”. Moim zdaniem, jeśli wiesz, ale nie praktykujesz, to tak naprawdę nie rozumiesz. Posiadasz jedynie pustą wiedzę, za którą nie idzie żadna mądrość.

Jeśli chcesz zrozumieć, a nie tylko wiedzieć jak funkcjonuje Twoje ciało, to serdecznie zapraszam do oglądania serii pt. Przysiad (Jak zacząć przygodę z ruchem!). To podstawowe ćwiczenie może stać się pretekstem do mądrej pracy nad sobą i nauki filtrowania napływających informacji z wewnątrz ciała i zewnętrznych źródeł.

Media lansują wiedzę dotyczącą przysiadu opierającą się na faktach typu: jakie kupić buty, jakie duże mieć pośladki,  ile wykonać powtórzeń w serii, jak zbadać swój PR (personalny rekord). Wszystkie te działania nie biorą pod uwagę Ciebie, jako indywidualnej jednostki z mniejszymi, bądź większymi umiejętnościami. A to bardzo mało perspektywiczne i ograniczone myślenie, ponieważ w ogóle nie podejmuje sedna tematu, czyli umiejętności czytania informacji płynących z ciała, które są podstawą rozwoju. Mądry, świadomy i odpowiedzialny rozwój to właśnie zwrócenie uwagi na takie aspekty, które omawiam w filmach, czyli: rola mocnego fundamentu, jakim są stopy; mądre podejście do wzorców ruchowych; ograniczenia wynikające z budowy ciała lub nawyków życiowych (np. pozycja, w jakiej spędzamy większość dnia); świadomość mięśnia przepony i zarządzanie oddechem itp. To są właśnie tematy, z którymi w pierwszej kolejności należy się zapoznać, zaczynając przygodę z ruchem, a wszelkie rekordy, triki i gadżety to sprawa drugorzędna.

Twój ruch to Twoje ciało, Twoje ciało to Ty. Nie pozwól, by zostało ci odebrane. Skup się na umiejętności odczytywania bodźców płynących z wewnątrz (np. jak uruchomić przeponę), a nie informacjach napływających z zewnątrz (jakie kupić buty).

1 https://www.newsweek.pl/biznes/rozcienczony-biznes/1xekxrk
2 Jo Marchant, „Lek. Jak umysł wpływa na ciało”, wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2016, s.82.


Stawiasz za cel bycie zdrowym i sprawnym fizycznie? Krytycznie patrzysz na hasła „zrób formę w trzy dni”, „schudnij do wakacji” i „trenuj ciężko w markowym dresie, a osiągniesz sukces”? Albo inaczej rzecz ujmując, masz poczucie własnej godności, jesteś krytyczny, wymagający i ambitny. To z całych sił postaram się nie zmarnować Twojego cennego czasu. Cześć! jestem Marcin i zajmuję się ruchem.
SPORT Joga – Warsztaty – Poziom 1

Warsztaty SPORT JOGA w Bielsku-Białej

Pierwszy raz w Bielsku-Białej organizowany jest cykl warsztatów SPORT JOGA. Warsztaty (poziom 1) odbędą się w klubie MMA Berserkers Team już w sobotę (02.06.2018). Przeznaczone dla aktywnych osób chcących uzupełnić rutynę treningową o praktyczne wykorzystanie systemu jogi oraz osób rozpoczynających swoją przygodę z ruchem.

Chcesz wejść na wyższy poziom sprawności fizycznej?

Warsztaty SPORT JOGA — POZIOM I są dla Ciebie! Przeznaczone dla osób chcących uzupełnić rutynę treningową o praktyczne wykorzystanie systemu jogi niezależnie od charakteru sportu. Zatem możesz tańczyć, biegać, podnosić ciężary czy walczyć. Dzięki warsztatom sport joga wejdziesz na wyższy poziom sprawności fizycznej.

Czy muszę zatem uprawiać jakiś sport, aby wziąć udział w warsztatach?

Zdecydowanie NIE. Warsztaty są uniwersalne pod wieloma względami. Prawdę mówiąc, możesz zacząć swoją przygodę z ruchem właśnie „tutaj”. Warsztaty Poziom 1 gwarantują wszystkim możliwość ukończenia z uśmiechem i dużą ilością wiedzy.

joga sport dla sportowcow. warsztaty ogranizowane w bielsku bialej

Plan warsztatów SPORT JOGA

W części pierwszej (trzygodzinnych warsztatów!) omówimy zarówno progresję, jak i regresję pozycji (ćwiczeń). Spersonalizujemy dla Ciebie zakres oraz stopień zaawansowania poszczególnych ruchów. Rozwiejemy wątpliwości dotyczące technik i skupimy się na prawidłowo wykonywanych asanach. Zsynchronizujemy oddech i znajdziemy flow (płynność ruchu).

Druga część to praktyka. Każdy z nas otrzyma sylabus (Know How) z infografikami i wskazówkami. Zaczniemy się ruszać. Zabierz swoją matę, ręcznik i dużo wody 😉

Niewykluczone, że czeka na Ciebie 108 powitań słońca…

Czy warto?

  • Dostaniesz gotowy i mądry program mobilizujący całe ciało.
  • Będziesz wiedziała/wiedział jak mądrze uzupełnić rutynę treningową.
  • Zrozumiesz, dlaczego warto stosować te techniki bez względu na rodzaj sportu.
  • Dowiesz się jak: sama/sam, w dowolnym miejscu, w dowolnym czasie zacząć praktykować jogę.
  • Otrzymasz certyfikat potwierdzający Twoje umiejętności i sylabus zawierający najważniejsze informacje z warsztatów

Informacje o warsztatach

Termin: sobota 02.06.2018, godz: 10:00-13:00
Miejsce: DAAS Berserkers Team, ul. T.Rejtana 3, 43-300 Bielsko-Biała
Prowadzą:
Marcin www.instagram.com/mktrainer/
Ulka www.instagram.com/urszulakk/
Zapisy:
marcin.koszczynski@gmail.com lub tel. 669-700-241
Cena: 25/35 zł
Pokrzywy, Instagramy i inne cuda, wianki. Czyli refleksji trenera ciąg dalszy.

Pokrzywy, Instagramy i inne cuda, wianki.
Czyli refleksji trenera ciąg dalszy. 

Jestem trenerem z bardzo dużym doświadczeniem. Większość moich podopiecznych to ludzie, którzy borykają się z bólem spowodowanym różnymi czynnikami, głównie nieświadomym zaniedbaniem ciała (nie mam czasu: bo praca, bo dzieci, bo jedzenie w pośpiechu, bo jestem zmęczony więc film itp.). Codziennie widzę ile pracy, poświęcenia i (nie oszukujmy się) pieniędzy moi podopieczni muszą poświęcać, by pozbyć się nadwagi i bólu pleców, karku, czy usprawnić kolana, by znów móc swobodnie chodzić itp. Obserwując to, jestem świadom, że bardzo proste zasady wprowadzone na odpowiednim etapie życia i stosowane regularnie, latami z odpowiednią dyscypliną zapobiegłyby większości ich problemów. Gdyby tylko 5 lat temu wiedzieli, że jedno proste ćwiczenie wykonywane przez 2 minuty dziennie zapobiegłoby temu wszystkiemu, co dziś przeżywają… gdyby tylko cofnąć czas…

Prawda jest taka, że te wszystkie lata mojej pracy sprowadzają się do jednego wniosku: lepiej zapobiegać, niż leczyć. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że to nie jest takie proste, bo żeby zapobiegać, to trzeba wiedzieć jak. Właśnie to, czyli przekazywanie wiedzy, było inspiracją do założenia konta na Instagramie. Tak więc od roku prowadzę Instagrama, takiego wiecie, z misją… Przygotowuję relacje, w których umieszczam praktyczne porady dotyczące usprawniania ciała. Bardzo dużo wiem o zdrowym ruchu, o prerehabilitacji, o budowaniu codziennych, zdrowych nawyków, o ruchu ukierunkowanym na poprawę jakości życia, pracy itp. Każdego dnia staram się z całych sił, by edukować, by inspirować, by tę wiedzę przekazywać, by WAM żyło się lepiej…

Wczoraj w instagramową relację wrzuciłem zdjęcie z pokrzywami na plecach, dokładnie to, które widzicie w nagłówku. I wiecie co? W ciągu godziny dostałem 50 wiadomości od nieznanych mi osób. Do rana moja skrzynka była pełna pytań i próśb o wyjaśnienie, co to za cudowna kuracja? Jak działa? Gdzie to kupić? I czy po okładach z pokrzywy wszystkie problemy znikną?

Proszę więc bardzo. Oto historia Marcina i pokrzyw:

Przeczucie małolata

– Ty Marcin, ale nie wejdziesz w te pokrzywy!??
W wieku ośmiu lat człowiek musiał być twardy albo twardego udawać. A że od dziecka lubiłem zakłady i rywalizację to dzisiaj opowiem wam o postrachu dziecięcych zabaw = pokrzywie. Za przysłowiową „cześć i chwałę” wbiec w gąszcz parzących pokrzyw było przez jakiś czas moim firmowym zagraniem. Piekło jak diabli, lecz czymże jest ból, skoro można wygrać wszystko? O właściwościach prozdrowotnych pokrzywy wiedzieliśmy tyle, co o fakcie, że Polska w tym samym czasie zostanie przyłączona do Internetu, czyli nic, null, zero. Poza tym, na co komu w wieku całych ośmiu lat taka wiedza?!! I tak nie mieliśmy komputerów a szacunek wśród rówieśników, był co najmniej tyle wart, co posiadania starszego brata. Był po prostu bezcenny. Jak więc sami widzicie, od dziecka miałem nosa do „magicznych” właściwości roślin.

Kilka faktów o pokrzywach.

Dzisiaj pokrzywa cieszy się coraz to większym zainteresowaniem, ale przecież o leczniczym potencjale tej rośliny wiedzieli już w czasach starożytnych, sam Hipokrates pisał o Urtica dioica. Nasze babcie samobiczowały się pokrzywą. Dziadkowie z nonszalanckim uśmieszkiem zajadali pokrzywy z musztardą na chlebie. Tak więc co prócz niewątpliwie ogromnej roli w kulturze symbolicznej (duchowej) jest w tych roślinach ruderalnych (to taka roślina, która świetnie sobie radzi na terenach zmienionych przez człowieka) powszechnie znajdujących się również w Polsce?

okłady z pokrzyw, działanie przeciwbólowe i przeciwreumatyczne

Wiemy, że pokrzywa zwyczajna dzięki bogatemu składowi uważana jest za jedną z najcenniejszych roślin stosowanych w fitoterapii. W modelach in vitro (dosłownie „w szkle”) i in vivo („na żywym”) wykazano jej właściwości antyoksydacyjne, przeciwzapalne, hipocholesterolemiczne i hipoglikemiczne oraz antyagregacyjne. Badania prowadzone w ostatnich latach wskazują na możliwość wykorzystania pokrzywy zwyczajnej w chemoprewencji, leczeniu cukrzycy, łagodnego rozrostu gruczołu krokowego czy schorzeń urologicznych. Każda jej część, zarówno liście, korzenie, jak i nasiona są bogatym źródłem witamin, minerałów i innych organicznych związków. Przykładowo jej liście zawierają bardzo dużo witaminy C, a olej pozyskiwany z nasion stanowi źródło wielonienasyconych, jednonienasyconych i nasyconych kwasów tłuszczowych, z przewagą kwasu linolowego i oleinowego.

Najważniejsze właściwości pokrzywy to: ANTYALERGICZNE, ANTYOKSYDACYJNE, ANTYAGREGACYJNE, HIPOGLIKEMICZNE I HIPOCHOLESTEROLEMICZNE ORAZ LECZENIE CUKRZYCY, DIURETYCZNE, PRZECIWBAKTERYJNE, PRZECIWNOWOTWOROWE i najważniejsze dla mnie jako trenera: PRZECIWZAPALNE I PRZECIWREUMATOIDALNE.

Te właściwości są dla mnie najbardziej interesujące ze względu na działanie przeciwbólowe i przeciwzapalne. Okłady z pokrzywy stosuje się u osób cierpiących na bóle dysków i bóle spowodowane urazami mechanicznymi. Uczestnicy eksperymentu, na który powołują się doktoranci z Uniwersytety Medycznego w Szczecinie, „cierpieli na bóle dysków i bóle spowodowane urazami mechanicznymi (zapalenie i naciągnięcie ścięgien, entezopatia nadkłykcia bocznego kości ramiennej – »łokieć tenisisty«, reakcje zapalne w kości i stawach). W grupie przyjmującej ekstrakt zauważono znaczną poprawę badanych czynników w stosunku do grupy kontrolnej. Podobny eksperyment wykazał anaboliczny i przeciwzapalny wpływ ekstraktu z liści pokrzywy na komórki chrzęstne w testach in vitro. Wyciąg z korzenia pokrzywy zwyczajnej zawiera inhibitory elastazy leukocytowej, cyklooksygenazy oraz ͙ -lipooksygenazy, dzięki czemu wykazuje działanie przeciwzapalne. Eksperyment przeprowadzony na hepatocytach dowiódł, że wyciągi alkoholowy oraz wodny z nasion pokrzywy zwyczajnej łagodzą stan zapalny poprzez zmniejszenie aktywności lipoksygenaz, oraz ich produktów, które są mediatorami stanu zapalnego, oraz zmniejszają apoptozę i nekrozę w komórkach. Ponadto, w badaniach in vitro wykazano, że polisacharydy wyizolowane z wodnych wyciągów z korzeni pobudzają limfocyty T oraz układ dopełniacza, dzięki czemu podnoszą odporność organizmu. Właściwości te znalazły zastosowanie przy leczeniu zapalenia stawów” [K. Jakubczyk, K. Janda, S. Szkyrpan, I.Gutowska, J. Wolska „Pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica L.) – charakterystyka botaniczna, biochemiczna i właściwości prozdrowotne”]. Warto dodać, że ekstrakt z pokrzywy może również tymczasowo pomóc w bólach reumatycznych. Oprócz tego wyciąg z pokrzywy ma działanie antybakteryjne. Już w medycynie ludowej stosowana była do przyspieszania procesu gojenia się ran, co zostało również potwierdzone w badaniach naukowych.
Włoski pokrzywy zwyczajnej, czyli to wszystko, co tak fajnie mizia po plecach podczas okładów, są bogate w kwasy organiczne (mrówkowy, protokatechowy, hydroksybenzoesowy, gentyzynowy, hinowy, kumarowy, kawowy, ferulowy, 5 -O kawoilochinowy), Flawonoidy (rutyna, amentofl awon, glikozyd kwarcetyny) i inne związki organiczne (histamina, aletylocholina, serotonina, leukotrieny, eskuletyna, skopoletyna)

Co ma wspólnego pokrzywa z wisienką na torcie?

Wróćmy jednak do Instagrama. Nigdy żaden mój post nie wzbudził takiego zainteresowania, choć wiele z nich było milion razy bardziej praktyczne i pożyteczne w kontekście Waszego życia. Żadne ćwiczenie, które Wam proponowałem, nie odbiło się takim echem. Kto by pomyślał, że „zwykła” pokrzywa wzbudzi tak wielkie zainteresowanie? Długo się nad tym zastanawiałem i wiecie co?… wnioski nie są zbyt optymistyczne.

Cała masa ludzi chciałaby, by pokrzywa była magicznym eliksirem, ambrozją, panaceum na wszystkie choroby świata. Wydaliby grube pieniądze, znieśli wszelki ból, by tylko doświadczyć cudownego działania owego oszałamiającego nektaru. Niestety muszę Was zmartwić. Tabletka na wszystko nie istnieje. Pokrzywa może być zdrowa, może pomóc w różnych dolegliwościach, ale nigdy przenigdy nie zastąpi dobrego fundamentu, jakim są zdrowe nawyki ruchowe i żywieniowe. Codzienna dyscyplina w pracy (jak siadasz na krzesło, jak podnosisz dziecko z podłogi, czy wybierasz schody, a może windę?), w kuchni (co jest na Twoim talerzu?), w czasie wolnym (jak się ruszasz?) to jest podstawa, to jest nasz tort. Wszelkie suplementy, krótkotrwałe kuracje, trzydniowe warsztaty „jak nauczyć się żyć?” i inne cuda wianki są jedynie wisieneczką na torcie, dodatkiem, który może uzupełnić codzienną, mądrą rutynę.

Wszyscy chcą iść do nieba, ale nikt nie chce umrzeć. Wszyscy chcą być wysportowani, ale nikt nie chce codziennie ćwiczyć. Wszyscy chcą być zdrowi, ale…

Dyscyplina drodzy państwo jest podstawą i nie ma drogi na skróty.

Jeśli nie wiesz, jak tworzyć długoterminowe nawyki ruchowe, które przełożą się bezpośrednio na jakość Twojego życia — zadzwoń 669-700-241 (trener Marcin Koszczyński prawdę ci powie)


Marcin Koszczyński – trener personalny działający na terenie całego Podbeskidzia (Bielsko-Biała, Ustroń, Cieszyn, Skoczów). Specjalizuje się w treningu, którego celem jest zdrowie podopiecznego. Wywodzi się ze sportów walki, od dziecka trenował Muay Thai. W między czasie rozwijał się w kierunku sportów siłowych i wytrzymałościowych. Od kilku lat regularnie praktykuje jogę. Uważa, że kwitnesencją ruchu i zdrowia jest świadome poruszanie się pomiędzy różnymi dziedzinami aktywności fizycznej.

 

Ciało to Twoja biografia, którą sam świadomie i kreatywnie tworzysz każdego dnia.

Ciało to Twoja biografia, którą sam świadomie i kreatywnie tworzysz każdego dnia.

„Bo wie Pan, pyknęła czterdziestka, wypadałoby się poruszać”, „Wracam do formy po porodzie”, „muszę zrzucić kilka zbędnych kilogramów”, „żona mi kazała do Pana zadzwonić”, „Ja to bym chciał kaloryfer na brzuchu, to będziemy robić szóstkę Weidera tak?”, „dopadła mnie jesienna deprecha, chyba muszę w końcu wyjść z domu”, „nie wiem, kiedy i skąd te kilogramy się wzięły, ale forma na lato musi być” „Chcę ładnie wyglądać na ślubie”

Tak mniej więcej zaczyna się 90% pierwszych rozmów z moimi podopiecznymi, myślę, że każdy trener, dietetyk, doradca żywieniowy ma podobnie. Sposób, w jaki mówimy o swoim ciele, idealnie ilustruje to, jak je traktujemy, co od niego oczekujemy i co mu ofiarujemy. O własnym ciele możemy myśleć na diametralnie różne sposoby niezależnie od jego stanu zdrowia czy wyglądu. Poniżej opisuję dwa. Z pierwszym większość klientów do mnie przychodzi, drugi to dla nich jedna z najważniejszych zmian dokonujących się w życiu.

1. Ciało jako skomplikowany schemat procesów życiowych takich jak trawienie, wydalanie, oddychanie, mruganie, które działają gdzieś tam w tle, a ty sam nie wiesz za bardzo po co?, jak? i dlaczego?, byleby tylko działało.

„Dopadła mnie jesienna chandra, zostanę dziś w domu”, „muszę zrzucić kilka zbędnych kilogramów” W obu przykładach chandra, kilogramy tłuszczu jawią się jako potwory z bajek, które nie wiadomo kiedy i w jaki sposób pewnego dnia dopadają nas i ujawniają się podczas porannego ważenia, czy braku motywacji do wyjścia na trening. A przecież jeszcze wczoraj tych 30 nadprogramowych kilogramów nie było, no nie? No właśnie nie…

– Nadwaga nie pojawia się z dnia na dzień. To się wypracowuje latami, setkami godzin w bezruchu (w siedzącej pracy, przed telewizorem, telefonem, w kinie), każdą pizzą, ciastkiem do kawy i piwem do meczu.
– Tak samo przykurcze w stawach. Pamiętasz, gdy jako dziecko spokojnie zawiązywałaś(eś) sznurówki w kucającej pozycji, robiłaś(eś) szpagaty i skakałaś(eś) przez płot? Co się z tym teraz stało, też w ciągu jednej nocy te magiczne skilsy zniknęły, w zamian za mocarny brzuch szlachcica?
Przez lata patrzyłaś na swoje ciało jako zespół procesów, które jakoś niby funkcjonują, ale w sposób niezależny od Ciebie i w sumie nie wiesz, jak je kontrolować. Nie wiesz, dlaczego nie możesz się schylić i zawiązać butów, dlaczego bolą cię plecy po odkurzaniu, dlaczego jesteś zmęczony po 8 godzinach przy komputerze, dlaczego nie potrafisz zrobić przysiadu na treningu, dlaczego jeździ ci w brzuchu i cały dzień pierdzisz, dlaczego rano bez kawy nie możesz się dobudzić, dlaczego przynajmniej raz w roku jesteś na antybiotykach i skąd ta rozwalona tarczyca, jelita, nadciśnienie, cukrzyca, insulinooporność i inne choroby? Dlaczego to Tobie się przytrafiło!?!?
W sumie nawet chciałbyś, żeby Twoje ciało działało, służyło ci i było sprawne do końca życia (bo z zazdrością patrzysz na uśmiechniętych 60-latków w formie, której Ty nigdy nie miałeś), tylko, czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, co zrobiłeś dla swojego ciała, żeby dobrze pracowało dla Ciebie? Czy to jest raczej relacja „biorę, oczekuję, żądam, ale o dawaniu nic nie wiem”. Właśnie to „wiem” jest kluczem do zrozumienia drugiego podejścia do własnego ciała.

2. Ciało to Twoja biografia, którą sam świadomie i kreatywnie tworzysz każdego dnia, od urodzenia po ostatnie tchnienie.

Twoja biografia zaczyna się jeszcze przed porodem i na nią składają się doświadczenia życiowe, codzienne przyzwyczajenia rodziców i cały materiał genetyczny, który od nich dostajesz. Już z mlekiem matki wysysasz (w dosłownym tego słowa znaczeniu) swoje nawyki żywieniowe. Twoje dziecięce ciało jest niezwykle silne, elastyczne i wytrzymałe (pamiętasz zabawy z rodzicem w karuzelę — gdy trzymając cię za ręce, kręcił się z tobą w powietrzu, albo jaskółkę — gdy on leżąc na plecach, trzymał cię na stopach. Ile frajdy i śmiechu wtedy ci to sprawiało. A teraz wyobraź sobie, że w wieku 40 lat, ktoś każe ci kręcić się w zwisie, lub prostować ciało na jednym punkcie podporowym w postaci brzucha. Teraz to się wydaje mniej komfortowe i funny no nie?). W procesie dorastania uczysz się wielu wspaniałych rzeczy: matematyki, języków obcych, całowania i robienia kawy. Od ciebie zależy, czy Twoje ciało również będzie się rozwijało, czy wegetowało gdzieś w zapomnieniu i nieświadomości.

Twoje ciało to Twoja historia, z którą możesz czuć się dobrze, jeśli tylko z należytą uwagą się w nie wsłuchasz. Pępek — wspomnienie Twojej mamy, blizna na łokciu — prawdziwe trofeum, które zdobyłeś, gdy pierwszy raz pokonałeś strach skacząc z drzewa, rozstępy na brzuchy — zupełnie inaczej na nie patrzysz, gdy tulisz swoje dziecko do piersi. Twoje silne i wytrzymałe ciało to dar, z którego możesz korzystać, ciesząc się z silnych nóg, gdy wybierasz schody zamiast windy. Twoje ciało to twoje codzienne wybory. Zdrowe ciało to ciało w ruchu.

Każdego dnia stajesz się lepszy w tym, co robisz i w tym, czego nie praktykujesz. Jeśli czytasz ten tekst, siedzisz zgarbiony na krześle i pijesz colę, Twoje ciało doskonali się w zakrzywianiu kręgosłupa i niszczeniu Twojego metabolizmu. Jeśli czytasz to i spacerujesz w parku, Twoje ciało coraz sprawniej się rusza, Twój umysł odpoczywa, a mózg się dotlenia. Każda Twoja życiowa decyzja odbija się na Twoim ciele. Jeśli od dziś codziennie przez 5 minut będziesz starał się stać na linie, to za miesiąc będziesz po niej chodzić. Jeśli dziś tego nie zrobisz, z każdym dniem będziesz gorszy w obcowaniu z liną. Proste? To zrób przerwę w czytaniu na 2 minuty, rozejrzy się wokół siebie, popatrz na siebie i odpowiedz sobie na pytanie, w czym teraz stajesz się lepszy? Czy jeśli teraz staniesz nago przed lustrem, to potwierdzisz, że Twoje ciało to Ty?

W świadomości ciała jako Twojej historii nie chodzi o estetykę. Branża fitness narzuciła nam patrzenie na ciało przez pryzmat jędrnych pośladków, kraty na brzuchu i wysokich PRów jako wyznaczników, wzorców ciała. To jednak nie ma nic wspólnego ze samoświadomością i traktowaniem ruchu jako dowodu życia. Crossfit, aerobic, taniec, czy nawet joga praktykowane 2,3 razy w tygodniu to jedynie skrawek tego, co możemy nazwać pięknem ruchu. Ponieważ nasze ciała zostały stworzone do ruchu, a nie do siedzenia. Dlatego ruszaj się cały czas, wszędzie, o każdej porze. Niezależnie od tego, czy jesteś stary, czy młody, masz jedną, czy dwie ręce, jesteś kobietą, mężczyzną.

Słuchaj swojego ciała, ucz się swojego ciała, pracuj nad nim i ciesz się nim. Dawaj mu to, co najlepsze, by było świadomie i kreatywnie tworzoną biografią. Twoje ciało to Ty.

Chcesz, ale nie wiesz jak i o co chodzi?
Get In Touch