Refleksje trenera movementu.

Jest nas 7,616,551,330* na tej planecie (dane z 8:36 20-04-2018)! 

Prawie każdy ma prawo do swobodnej interpretacji, skojarzeń i wniosków. Czyż to nie piękne? Moim skromnym zdaniem to niesamowite, ile jesteśmy w stanie z siebie wykrzesać poprzez interakcję, naukę od innych (ludzi i nie tylko), dyskusję, wymianę zdań, wspólny trening, wspólny ruch. Same różnice i inne doświadczenia (życiowe, ruchowe) w idealnym świecie powinny stymulować procesy poznawcze i rodzić nowe idee. Jak mawia Joe Rogan to najpiękniejszy okres w dziejach świata, aby żyć na tej planecie. Trudno się z nim nie zgodzić biorąc pod uwagę, chociażby możliwość dostępu do informacji. Chcesz? — masz. Pytanie tylko, jak się w tym odnaleźć?

Wzorce ruchowe w movement. Ważne czy przewartościowane? 

 

Spektrum możliwości (i informacji) jest spore, żeby nie powiedzieć ogromne! Zatem, jak robić, żeby nie tyle co się nie narobić, ale co nie oszaleć? Normalność? Przecież to taka reguła, która składa się z wyjątków. Normalnie stronię od wzorców ruchowych, ale namiętnie do nich wracam. Bo gdzie jak nie na sklasyfikowanej biomechanice ruchowej budować stabilność, siłę, koordynację i wytrzymałość? Kiedy małe dziecko jeszcze nie chodzi, nie każe mu się biegać w ultra maratonach górskich z przeszkodami z opaską na oczach. Jeśli całe życie nic nie robiłeś ze swoim ciałem lub – co gorsza – robiłeś to źle, to nie zaczynaj przygody z movementem (ruchem) od stania na jednej ręce czy robienia salt. Zacznij od podstawowych wzorców ruchowych. 

Prawidłowe wzorce ruchowe są niezbędne do tego, aby je przekraczać. Żeby przekraczać granicę, potrzebna jest granica. Bardzo często wyznaczenie tej granicy okazuje się być procesem  czasochłonnym, mozolnym i wymagającym wiele ciężkiej pracy. Skoro dzisiaj (jeszcze) nie władasz podstawowymi umiejętnościami ruchowymi, to nie rzucaj się na głęboką wodę, bo zrobisz sobie krzywdę. Utoniesz i zjedzą Cię rekiny (kolejność dowolna).

Stopień niezrozumienia tematyki około movementowej jest co najmniej niepokojący. I to nie jest wina adeptów chcących coś zmienić a przytłaczającego szumu informacyjnego. Tutaj sta­ra reguła, że bez­czel­ny może uda­wać skrom­ne­go, lecz skrom­ny nig­dy bezczelnego, służy mi często jako analogiczne zobrazowanie problematyki. Spektakularne ćwiczenia Ido Portala vs. “nudne” przysiady pana Romana. A przecież pan Roman chciał TRENOWAĆ MOVEMENT, robić salta, a nie uczyć się mało spektakularnych wzorców ruchowych (przysiad, chodzenie, pompka). Myślicie, że pan Roman przyjdzie na drugi trening, po tym jak dowie się, jakie są jego braki, jak długa droga przed nim? No jasne, że nie. Co innego, kiedy Pani Helenka oczekuje od treningu movement czegoś na wzór unwinding exercise** czy dynamicznej medytacji rodem OSHO***. Tutaj zbędne będzie biadolenie o wzorcach ruchowych. Taki człowiek nie ma w głowie celu pt. wymiatać w Monkey Get Up**** stąd darujmy sobie żmudną pracę nad szlifowaniem Tureckiego wstawania (Kettlebell Turkish Get Up). 

Jednak jeśli zależy nam na wzmocnieniu ciała i długotrwałych efektach musimy zacząć od diagnostyki, na jej podstawie naprawić błędy, nadrobić braki, a dopiero na końcu zabierać się za tuning naszych umiejętności. W innej kolejności to nie zadziała. Z ciałem jak z samochodem, co z tego, że spojler, skoro silnika brak.

Prawie 100% klientów przychodzi do mnie z przekonaniem, że umie biegać, robić przysiad, plank, pompkę i brzuszki. Wszyscy chcą „wrócić do formy”. Wyobraźcie sobie, co się dzieje, gdy po pierwszym treningu diagnostycznym mówię im, że tej formy niestety nigdy nie było, że nie możemy mówić o żadnych powrotach, a skupić się na stawianiu pierwszych poprawnych kroków.

To nie jest łatwe, to jest bardzo wymagające zarówno dla nauczyciela (trenera), jak i ucznia. Tutaj jednak przydają się wzorce ruchowe, żeby nauczyć, jak się poruszać, by nie robić sobie krzywdy, by móc się rozwijać, w odpowiedniej kolejności tj. naprawiać błędy -> nadrabiać braki -> szliwować umiejętności -> budować siłę, wytrzymałość, elastyczność -> dopiero na końcu pojawi się spektakularne zdjęcie z wakacji w staniu na rękach, szpagacie, czy z kratą na brzuchu.

Reasumując: 
1) Najpierw przysiad potem salto. 
2) Mniej youtuba przed pierwszymi zajęciami. 
3a) Więcej pytań zarówno do siebie, jak i nauczyciela (zwłaszcza!).
3b) Więcej pytań na grupie (do tego służy 🙂 ) #movementPOLAND 
4) Intuicyjny ruch w movement też jest wpisany w naszą kulturę.

Jeśli nie wiesz, jak zdiagnozować swoje ciało, od czego zacząć przygodę z ruchem, skąd wziął się ten brzuch i co z nim zrobić? — zadzwoń 669-700-241 (trener Marcin Koszczyński prawdę ci powie)


Marcin Koszczyński – trener personalny działający na terenie całego Podbeskidzia (Bielsko-Biała, Ustroń, Cieszyn, Skoczów). Specjalizuje się w treningu, którego celem jest zdrowie podopiecznego. Wywodzi się ze sportów walki, od dziecka trenował Muay Thai. W między czasie rozwijał się w kierunku sportów siłowych i wytrzymałościowych. Od kilku lat regularnie praktykuje jogę. Uważa, że kwitnesencją ruchu i zdrowia jest świadome poruszanie się pomiędzy różnymi dziedzinami aktywności fizycznej.